Przystępujemy do czegoś, czego nie maPrzystępujemy do czegoś, czego nie ma. "Pomysł mało sensowny, a z pewnością bardzo oddalony w czasie"

W przeciwieństwie do Berlina jesteśmy bardziej zagrożeni, a to oznacza, że musimy szybko zbudować nasze zdolności ochronne, a to przemawia za zakupami „z półki” systemów, które są już dostępne.
Czym jest European Sky Shield Initiative (ESSI), europejska tarcza antyrakietowa, do której przystąpienie ogłosił premier Donald Tusk, a krok ten potwierdziło później Ministerstwo Obrony? Czy może zwiększyć nasze bezpieczeństwo?
Rozważając celowość tego działania, musimy odpowiedzieć na to pytanie, tym bardziej że Polska realizuje własny program budowy wielopoziomowego systemu obrony powietrznej i uczestniczy w konkurencyjnym projekcie DIAMOND, w którym liderem jest Wielka Brytania. Nasz resort obrony zapowiedział zresztą kontynuowanie prac w ramach tego przedsięwzięcia, co jest zrozumiałe, bo przystąpiliśmy do niego w styczniu br. Mamy też zamiar, co jasno wynika z deklaracji Władysława Kosiniaka- Kamysza, kontynuować budowę systemów Wisła, Narew, Pilica, Poprad, będących szkieletem obrony przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej.
