Promoskiewski kurs zatrzymanyPromoskiewski kurs zatrzymany. "Prawdziwym powodem rozpadu koalicji była presja Zachodu"

Ostatecznie o niepowodzeniu misji Lekicia miały przesądzić nadmiernie rozbudowane apetyty jego formacji, która chciała mieć aż 10 z 20 tek w nowym gabinecie.
Miodrag Lekić (na zdj.), lider proserbskiej i prorosyjskiej partii Demos, który pod koniec ub.r. otrzymał misję sformowania nowego rządu, poinformował o niepowodzeniu swoich starań, co oznacza, że Czarnogórę czekają najprawdopodobniej przedterminowe wybory.
Mogą one rozwiązać trwający od kilku miesięcy kryzys polityczny, który rozpoczął się w sierpniu ub.r., gdy gabinet Dritana Abazovicia otrzymał wotum nieufności. Zawiązana wówczas koalicja 20 partii, które połączyły się w trzy bloki polityczne, składająca się zarówno z sił prozachodnich, jak i proserbskich, zaproponowała kandydaturę Lekicia, byłego ministra spraw zagranicznych. Tego konglomeratu sił politycznych nie połączył wspólny program, lecz opór wobec urzędującego prezydenta Milo Đukanovicia z Demokratycznej Partii Socjalistów. Đukanović najpierw, zgodnie z konstytucją, zablokował kandydaturę Lekicia, ale potem, nie chcąc łamać ustawy zasadniczej, powierzył mu misję tworzenia nowego gabinetu. W odpowiedzi nowa koalicja pozbawiła prezydenta prawa do wpływania na wybór rządu.
