Prezydenci jednej wizji. Dziś zaczyna się nowy czas
Prezydenci jednej wizji. Dziś zaczyna się nowy czas. "Karol Nawrocki nie wszedł do pałacu, by się podobać"

Człowiek, który rozumie, że prezydentura to nie funkcja reprezentacyjna – jak chciałby tego Tusk – ale zobowiązanie wobec milionów Polaków, którzy chcą kraju dumnego, a nie uległego.
W pałacu prezydenckim, symbolicznym miejscu i powadze chwili, usiedli obok siebie Andrzej Duda i Karol Nawrocki. Na ścianie za nimi – obraz śp. Prof. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. To nie przypadek. To nie tylko gest. To wyraz ciągłości wizji państwa – Polski silnej, niepodległej, sprawiedliwej. Państwa, które nie klęka przed Berlinem, Brukselą czy Moskwą.
Andrzej Duda kończy swoją prezydenturę. Wytrwał mimo dekady brutalnego ataku medialnego, ośmieszania, a nawet pogardy. Przemysł pogardy, tak dobrze znany z czasów Lecha Kaczyńskiego, znów się rozkręcił. Wciąż z tych samych redakcji, z tych samych ust, z tej samej pseudoelity III RP, której twarzą nieprzerwanie jest Donald Tusk. A jednak mimo tego wszystkiego prezydent Duda wytrwał.
