Prawosławie, imperializm, antychryst
Prawosławie, imperializm, antychryst. "Czy wojna ta nie zachwieje religijno-kulturowym fundamentem?"

Putin pasuje do figury antychrysta. Rosyjskiemu prawosławiu przywrócił status religii państwowej, za co rewanżuje się ono pełnym poparciem nawet dla jego najbardziej zbrodniczych przedsięwzięć.
Antykomunistyczne środowiska Rosji dzielił spór, który wyrastał jeszcze z przedrewolucyjnej epoki. Była to kontynuacja konfliktu między słowianofilami i zapadnikami. O ile pierwotnie dotyczył on kierunku rozwoju kraju – czy powinien być oryginalny i wręcz przeciwstawny temu, co działo się w Europie, czy odwrotnie, powinien naśladować jej rozwiązania – o tyle w okresie ZSRR próbował znaleźć odpowiedzialnego za tragedię rewolucji. Słowianofile uznawali ją za rodzaj kolonizacji, znieprawienia ducha Rosji przez Zachód, natomiast zapadnicy przyjmowali, że komunistyczna Rosja to kolejne wcielenie moskiewskiego samodzierżawia. Trudno odmówić pewnych racji obu stronom. Marksizm był do Rosji importowany, ale samodzielnie nie zwyciężył w żadnym z krajów Zachodu.
Po krótkim etapie Jelcynowskiej smuty do władzy doszedł dawny oficer KGB Władimir Putin, który zadziwiająco łatwo zintegrował bolszewicką praktykę z carską tradycją. Oficjalna ideologia odwołuje się do tej drugiej, jakkolwiek również bolszewickie imperium wysławia jako wcielenie moskiewskiego poprzednika.
