Prawo? Tylko dla frajerów. Jak daleko sięgnie bezkarność?
Prawo? Tylko dla frajerów. Jeśli władza nie ponosi odpowiedzialności, to jak daleko sięgnie jej bezkarność?

Może dziś jeszcze się z tego śmiejemy, ale za chwilę obudzimy się w kraju, gdzie rządzący mają absolutną władzę, a my – zero praw.
Witajcie w Polsce, gdzie każdy, kto złamie prawo, zostanie ukarany. No, prawie każdy.Bo jeśli zrobi to premier, minister albo prokurator generalny, to nic im się nie stanie. Dlaczego? Bo to oni trzymają w rękach policję, wojsko i służby. Proste, prawda?
Możemy się oburzać, odwoływać, twierdzić, że sędzia był ustawiony – to niczego nie zmieni. Złamiemy prawo, zapłacimy. Oni? Śpią spokojnie. Najlepszy przykład? Prokurator generalny Adam Bodnar. Sąd Najwyższy stwierdził, że nie miał prawa odsunąć prokuratora krajowego Dariusza Barskiego. Co zrobił Bodnar? Zignorował wyrok. Bez konsekwencji, bez wstydu. „Genialne” – można by rzec, bo przecież czemu przejmować się wyrokami sądów, skoro można je po prostu olać?
