Prawo szarlatanów. "Kłamliwe, propagandowe określenia"Prawo szarlatanów. "Definicja jest tak szeroka i mętna, że do praktyk pseudomedycznych można zaliczyć modlitwy"

Prezydent popełnił błąd, odsyłając nowelizację ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta do Trybunału Konstytucyjnego. Ona powinna była wylądować w kuble na śmieci, bo niezależnie od zastrzeżeń merytorycznych, taki los powinien kończyć życie każdej regulacji, której wprowadzaniu towarzyszą manipulacje i tumanienie obywateli. A tak jest w przypadku nowelizacji zwanej „lex szarlatan”.
Zacznijmy od tego, że nazwę „lex szarlatan” nadano nowelizacji w dokumentach rządu i Sejmu. Co to za kłamliwy, pełen skrytych, a nieczystych intencji nowy obyczaj, by formalne akty prawne ubierać w publicystyczne, propagandowe określenia? Co innego nazwa potoczna, a co innego sformalizowana, urzędowa terminologia. Od razu możemy podejrzewać, że w tworzeniu bubla brali udział spece od bajania. Niech Marcin Kierwiński powiesi sobie na drzwiach tabliczkę: „Pogłos, minister spraw wewnętrznych”.
Złe intencje
Nazwa to drobiazg, ale oddaje intencje ustawodawcy i wzmacnia podejrzenia, że to prawo pod firmy farmaceutyczne i medyczne, korporację lekarzy, dające też władzy narzędzie do tłumienia wolności słowa i niszczenia ludzi politycznie nieprawidłowych. Największą manipulacją, wręcz kłamstwem, jest twierdzenie, jakoby do tej pory obywatele nie byli chronieni przed oszustami, podszywającymi się pod medyków, wyłudzającymi pieniądze w zamian za miraż uleczenia.
To opowieść o tym, że skierowanie prawa szarlatanów do TK sprawi, iż nieuświadomieni pacjenci będą umierać w męczarniach. Co się zatem działo do tej pory? Jakbyśmy nie mieli Kodeksu karnego i ustawy o zawodzie lekarza. „Dziś szarlatani wykorzystują nowe technologie i serwisy społecznościowe, aby manipulować lękiem, bezradnością i nadzieją pacjentów szukających pomocy” – uzasadnia projekt Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta (RPP). Jakby opowiadał o PO czy KO – wypisz, wymaluj cała ta partia i przypadki śmierci kobiet w ciąży, eksploatowane przez nią do granic obrzydliwości i okrucieństwa.
Kolejna sprawa to kłamstwo, iż naukowcy, środowisko medyczne i organizacje pacjentów jednomyślnie popierają nowelizację. RPP nawet sam przygotował lipny, oddolny ruch z apelami do prezydenta, by podpisał prawo szarlatanów. Pod tym apelem podpisał się m.in. prezes Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, należącego do powołanej przez RPP Rady Organizacji Pacjentów i biorącego miliony od koncernów farmaceutycznych, takich jak Merck, Pfizer, AstraZeneca i Unii. Niech szanowni czytelnicy odpowiedzą sobie na pytanie, czy jest to lobbing za pieniądze zagranicznych firm i organizacji.
