Poza skalą. Nazywali jego film „pełnym pasji”
Poza skalą. Po prapremierze w Cannes najżyczliwsi krytycy nazywali jego film „pełnym pasji”

Pytanie, czy gdyby wizja upadku Nowego Rzymu trafiła na ekrany wcześniej, jej młodszy reżyser wnikliwiej i z większym zrozumieniem potrzeb oraz oczekiwań dzisiejszych widzów zdefiniowałaby świat, jego zagrożenia, oczekiwania i narracje?
40 lat przygotowań, 120 mln budżetu i kinowa megaporażka. „Megalopolis” Coppoli to kolejne filmowe „dzieło życia”, które dla dobra twórcy mogłoby pozostać w sferze marzeń. Amerykańscy widzowie tego nie kupili, może w Europie będzie inaczej.
O tym, jak to jest, od kilku miesięcy wie już Kevin Costner. Do rozbuchanej produkcyjnie wizji swojego „Horyzontu” nie przyciągnął tylu widzów, ilu chciał zgromadzić przed ekranami. Francis Ford Coppola wciąż ze swoim „Megalopolis” jest w grze. Choć po prapremierze w Cannes najżyczliwsi krytycy nazywali jego film „pełnym pasji”, jednocześnie dodając, że projekt ten zakończył się „strasznym niepowodzeniem”.
