Powojenne ekshumacje i pochówki ofiar Holokaustu
Powojenne ekshumacje i pochówki ofiar Holokaustu na terenie Polski. "Inicjatywa lokalna wobec krewnych i dawnych sąsiadów"

Szansa na pochówek zgodny z żydowskim rytuałem religijnym pojawiła się dopiero z końcem niemieckiej okupacji. Ale też nie od razu ocaleni byli do tego zdolni. Większość po latach spędzonych w ukryciu i niemieckich obozach musiała wrócić do sił i na nowo zorganizować swoje życie
Każda miejscowość w granicach przedwojennej Polski, w której do września 1939 r. funkcjonowała gmina wyznania mojżeszowego, była świadkiem śmierci swoich żydowskich mieszkańców zadanej przez agresorów z III Rzeszy. Do tego możemy dodać tysiące miejsc, gdzie wprawdzie takich gmin nie było, ale w trakcie niemieckiej okupacji zamordowano tam Żydów.
Poza miejscami masowej zagłady wiele tysięcy Żydów zginęło w lasach, na polach, przy drogach, w chłopskich obejściach, czyli tam, gdzie dopadli ich oprawcy. Zabijano ich na terenie setek obozów pracy, po których nie pozostał żaden ślad. Pogrzebano ich albo tam, gdzie zostali zamordowani, albo w pobliżu tych miejsc. W wielu przypadkach – być może nawet w większości – ciał tych ludzi nie wywieziono na żydowskie cmentarze (w Polsce powszechnie nazywane kirkutami). Miejsca pogrzebania zwłok były znane ludziom, którym kazano kopać doły, do których wrzucano ciała, oraz innym okolicznym mieszkańcom. Świadkowie dzielili się tą wiedzą z krewnymi ofiar zarówno w trakcie wojny, jak i po jej zakończeniu.