Polowanie na podmorską biżuterię. By sprzedać "złote łzy"Polowanie na podmorską biżuterię. "Został rozwinięty rabunkowy proceder pozyskiwania bursztynu, by zdobyć i sprzedać „złote łzy"

Drzewa produkowały ogromne ilości żywicy. Spływała on do gleby, gdzie przez miliony lat twardniała i przeobrażała się w bursztyn.
Prawie 2 tys. lat temu Pliniusz Starszy pisał o bursztynie, iż „cena jego jako przedmiotu zbytku jest tak wysoka, że nawet niewielka statuetka ludzka droższa jest niż człowiek żywy i zdrowy”. Dziś każdy może znaleźć taki przedmiot zbytku.
Spacer, morze, przygoda… piękna sprawa. Ale choć obecnie bursztyn jest nieporównanie tańszy niż dawniej, to jednak został rozwinięty rabunkowy proceder jego pozyskiwania, wiążący się z płukaniem, rozkopywaniem i rozorywaniem, czyli niszczeniem rozległych terenów po to, by zdobyć i sprzedać „złote łzy”. Rzeczywiście, przyroda opłakuje takie działania. W szczególności dotyczy to zdobywania bursztynu na wschodzie, lecz ten, kto za to płaci, tak samo przyczynia się do wielkich zniszczeń.
Bursztyn lepiej więc znaleźć samemu pod postacią niewielkiej grudki…
Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Teraz za 7,90 zł za pierwszy miesiąc uzyskasz dostęp do tego i pozostałych zamkniętych artykułów.
Kliknij i wybierz e-prenumeratę.
Jeżeli masz e-prenumeratę, Zaloguj się
