Podnieśliśmy głowy. Nie widać w nim ani krzty strachu
Podnieśliśmy głowy. "Pojawił się na scenie polityk niezwykle mocny, w którym nie widać ani krztyny strachu"

Władza za wszelką cenę będzie chciała zniszczyć ten wiatr, ale sądzę, że już się jej nie uda.
Obserwując ceremonię zaprzysiężenia nowego prezydenta Karola Nawrockiego, wróciłem myślami do 18 kwietnia 2010 r., gdy podczas pogrzebu śp. pary prezydenckiej ówczesny przewodniczący Solidarności Janusz Śniadek wypowiedział pamiętne słowa: „Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy”.
Tak było wówczas, po straszliwej tragedii smoleńskiej, i coś podobnego dzieje się w Polsce obecnie. W obliczu śmiertelnego zagrożenia dla polskiej państwowości, w obliczu gardłowych zagrożeń cywilizacyjnych, Polacy zostali zmuszeni do uświadomienia sobie, że rozstrzyga się coś więcej niż zwykły demokratyczny wybór polityczny. Rozstrzygały się sprawy absolutnie podstawowe, tak jak w czasie średniowiecznych bitew, gdy w wyniku jednej klęski znikały z mapy i państwa, i całe narody. I jeszcze dziś, co podkreślił ostatnio Jarosław Kaczyński, wciąż nie zdajemy sobie sprawy z wagi zwycięstwa odniesionego 1 czerwca 2025 r. Wciąż nie dociera do nas, jak wiele leżało na szali. Mamy nowego prezydenta, który zbudował siebie, który przeszedł drogę z robotniczej dzielnicy Gdańska do pałacu prezydenckiego, bazując na miłości do polskiej historii. To jest źródło jego siły, jego determinacji. To człowiek, którego patriotyzm jest bezwarunkowy i stanowi centralny punkt myślenia. Polskość, u wielu popękana, skalana zwątpieniem i kompleksami, jakże często traktowana jako etap pośredni do emigracji duchowej bądź fizycznej (do której wychowuje swoje dzieci duża część polskiej klasy średniej), u nowego prezydenta występuje w formie możliwie najczystszej, bezdyskusyjnej. Jest jego najważniejszą tożsamością. Właśnie tego potrzebuje dziś Polska. To coś miał także prezydent Lech Kaczyński. Do dziś czerpiemy z tego źródła, bo to tamta prezydentura dała patriotycznej Polsce siłę do podjęcia tej długiej walki o trwanie naszej ojczyzny, o jej wyniesienie do europejskiej pierwszej ligi.
