Personalia. "Tego gabinetu nie bronią już nawet koalicjanci"
Personalia. "Tego gabinetu nie bronią już nawet koalicjanci i on sam też nie próbuje się bronić"

Doszliśmy do tego, że działanie w zgodzie z konstytucją i wypełnianie na jej podstawie obowiązków marszałka Sejmu urasta do rangi czegoś absolutnie wyjątkowego i zasługuje na pochwałę?
Tak naprawdę nikt już nami nie rządzi, nikt tam nie przejmuje się Polską, wielu pozoruje działania i łże bez opamiętania.
Słyszane tu i ówdzie zachwyty nad decyzją Szymona Hołowni o zwołaniu Zgromadzenia Narodowego w celu zaprzysiężenia nowego prezydenta szczerze mnie rozśmieszają. Doszliśmy do tego, że działanie w zgodzie z konstytucją i wypełnianie na jej podstawie obowiązków marszałka Sejmu urasta do rangi czegoś absolutnie wyjątkowego i zasługuje na pochwałę? Przypomnę tylko, że Szymon Hołownia wiele razy postępował niezgodnie z literą, ale nade wszystko z duchem naszej ustawy zasadniczej. I nic, żadna skrucha ani podlizywanie się prawej stronie tego nie zmieni. Nie da się zapomnieć o jego narcystycznych popisach, marnym poczuciu humoru i pajacowaniu. Rodacy dali temu wyraz w wyborach prezydenckich, w których marszałek uzyskał mikroskopijne, a w każdym razie poniżej wszelkich swoich oczekiwań poparcie. Przepadł z kretesem, a teraz grozi mu wyautowanie z polityki w ogóle albo sprowadzenie do rangi podrzędnego posła, reprezentanta efemerycznej i padającej formacji. Nie mogę się nadziwić, jak wieloletni niekiedy politycy, osoby ze sporym stażem poselskim, mogły przystąpić do partyjki kreowanej przez prezentera TVN. Mam jednak wrażenie, że przystąpiliby do niej nawet wówczas, gdyby na jej czele stał szympans albo karaś. Byle się utrzymać przy finansowym zdroju i nie tracić wygodnego, poselskiego high life’u. Parędziesiąt tysiączków piechotą nie chodzi.
