Kultura
Ozzy, czyli Iron Man. Ostatni wspólny występ
Ozzy, czyli Iron Man. "Trzeba wrócić do samego początku opowieści o Księciu Ciemności muzyki rockowej"

Artykuł premium
DołączNa koncercie odgryzł głowę martwemu nietoperzowi” – mroczne ekscesy Ozzy’ego Osbourne’a
Ozzy Osbourne, chłopak z blokowisk robotniczego Birmingham, przez dekady uwodzący tłumy silnym, nosowym śpiewem i ponurymi tekstami. Odszedł facet zasłużenie noszący miano ojca chrzestnego muzyki metalowej.
Gdy pokazywano fragmenty jego koncertów z ostatnich lat, zastanawiające było, jakim cudem ten człowiek w ogóle jeszcze żyje. Po dekadach narkotycznych ekscesów i alkoholowego upojenia. Choroby go jednak dopadły, ale zanim 22 lipca br. John „Ozzy” Osbourne odszedł z tego świata, zdążył pożegnać się z publicznością, zespołem i gronem muzyków niezmiennie deklarujących, że bez niego prawdopodobnie nikt z nich nie sięgnąłby po instrumenty.
