Ostateczne starcie. Próba zmiany ustroju państwa siłą
Ostateczne starcie. Wybory prezydenckie: Próba zmiany ustroju państwa siłą. Rząd pokazał, z jaką łatwością łamie prawo

Rząd niejednokrotnie pokazał, z jaką łatwością łamie prawo, dążąc do niekontrolowanej, wręcz autorytarnej władzy.
Zbliżające się wybory prezydenckie to polityczny punkt zwrotny, który zadecyduje o przyszłości dwóch największych ugrupowań – Koalicji Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. Dlaczego? Wskazuje na to dynamika polityczna, która towarzyszy zbliżającej się w maju rozgrywce. Dla jednych to szansa nie tylko na utrzymanie władzy, lecz także jej zmonopolizowanie w dotychczasowej, autorytarnej formie rządzenia, dla drugich – do udowodnienia, że wolta z 15 października 2023 r. była tylko ewenementem wymierzenia ostatecznego ciosu przeciwnikowi i rozliczenia winnych nadużyć.
Dla KO stawka jest ogromna. Przegrana oznaczałaby, że sukces z wyborów parlamentarnych był tylko wypadkiem przy pracy, a zwycięstwo kandydata popieranego przez PiS umocniłoby narrację, że Polacy nie chcieli zmiany. Z kolei prezydenckie weto mogłoby zablokować zapędy rządu i obiecane projekty. To na pewno byłoby wykorzystywane do usprawiedliwienia, ale jednak wyborcy oczekują dziś sprawczości, a nie tłumaczeń, że się nie da. Do tego wygrana kandydata niezależnego od obozu władzy mogłaby się stać początkiem głębokiej zmiany. Prezydent krytyczny wobec Donalda Tuska mógłby temperować autorytarne zapędy, a nawet doprowadzić do zmiany rządu i stać się katalizatorem rozliczeń za zamach stanu. Pociągnięcie do odpowiedzialności osób odpowiedzialnych za próbę zmiany ustroju państwa siłą stałoby się wówczas realne.
