Orędzie o stanie Unii Ursuli von der LeyenOrędzie o stanie Unii Ursuli von der Leyen, czyli jak wciskać klimatyczny pedał gazu, mówiąc pasażerom, że się hamuje

Strasburg, 16 września. Pani przewodnicząca cytuje na mównicy Dickensa o „najlepszych i najgorszych czasach” i przez 73 minuty tłumaczy Europie, że wszystko idzie zgodnie z planem. Tyle że plan od lat wygląda tak samo – przyciskać gaz do dechy, ale krzyczeć: „Przecież hamuję!”, gdy ktoś zapyta, dlaczego na pełnej prędkości chcemy rozjechać europejską gospodarkę.
Niemiecki koncern chemiczny Evonik ogłasza cięcia kosztów i zatrudnienia. Ponad 3 tys. etatów w ramach programu, który od 2024 r. pochłonął już ok. 6 tys. stanowisk, w warunkach strukturalnego kryzysu branży. To kolejny krwawy ślad na drodze do gospodarczego upadku Europy, zaraz po sektorze motoryzacyjnym czy stalowym. Tymczasem Bruksela w tym samym tygodniu zapowiada Sojusz na rzecz Ubezpieczeń Klimatycznych. Fabryk ubywa, klimatycznych szaleńców przybywa.
ETS2, podatek nałożony na każdego mieszkańca Europy, piętnujący go za to, czym się ogrzewa i czym jeździ, czai się tuż za rogiem. To 2028 r. Tymczasem w orędziu Ursuli cisza – jak rozumiem, ciężko mówić o swoich porażkach. Do tego cichy cios w przemysł – już w połowie 2026 r. Komisja Europejska radykalnie zmniejszyła liczbę darmowych uprawnień, tzw. benchmarków. Firmy, które jeszcze miały złudzenia, że ktoś w Brukseli walczy o ich przetrwanie, mogą je schować do szuflady z bajkami o „sprawiedliwej transformacji”. Zapowiadana z fanfarami reforma ETS to zasłona dymna – dym unosi się głównie nad zamykanymi zakładami, nie nad nowymi inwestycjami. Zmiana tonu to nie zmiana kursu – Fit for 55 jedzie dalej na pełnym gazie, tylko w bardziej apokaliptycznej otoczce. Polski rząd tymczasem mówi, że trudno będzie coś zmienić.
