Opozycja, upijając się „winami PiS”Opozycja, upijając się „winami PiS”, skazuje się na kolejną klęskę. Przecież oni atakują nawet bliskie sobie ideowo media

Pozbawiają się już totalnie powagi, której przecież od opozycji mamy prawo wymagać. I tylko Polaków żal.
Śledzenie tego, co się dzieje po opozycyjnej stronie polskiej polityki, staje się coraz bardziej męczące dla tych, którzy chcieliby po prostu zrozumieć, o co chodzi.
Z Lewicą można się nie zgadzać, ale – czego nie można powiedzieć o pozostałych partiach opozycyjnych – da się zrozumieć, o co jej chodzi. Takie np. PSL mniej więcej od wyborów 2015 r. nie wie, z kim chce grać i o co, a kieruje nią zakochany w Donaldzie Tusku 100-proc. leming, udający prawdziwego rolnika. Konfederacja powie wszystko, co się opłaca, ale gdy trzeba się naprawdę określić – śpiewa jak jej „banda czworga” zagra, a ostatnio wprost wybrała ruską narrację. Platforma z jednej strony jest zakładnikiem Tuska, który każdego dnia wymyśla nowe kłamstwa i już sam się w nich gubi, a z drugiej jej przekaz dyktują radykałowie, których hodował najpierw Grzegorz Schetyna, a później Borys Budka, licząc, że większe emocje, a co za tym idzie – mobilizacja elektoratu, pozwolą oszukać realny podział poparcia wśród obywateli. Gdy po przegranej Rafała Trzaskowskiego pisałem, że „nie rozumiejąc swoich porażek, PO jest skazana na ich powtarzanie” i zostanie „wiecznie największą opozycją, niezdolną do przejęcia władzy w Polsce”, nie spodziewałem się, że blisko trzy lata później Platforma będzie dalej w tym samym miejscu.
