Okrągły stół brukselskich antydemokratów. "Wybory w Polsce"
Okrągły stół brukselskich antydemokratów. Wybory prezydenckie - "Jeśli Polacy zagłosują inaczej, niż chce Bruksela..."

Pomysł wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej Henny Virkkunen, by zorganizować okrągły stół na temat polskich wyborów, przypomina niebezpieczną grę, jaką obserwujemy obecnie w Rumunii – „nie wygrał ten, kto powinien”.
W polityce widzieliśmy już wiele form nacisków, ale pomysł wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej Henny Virkkunen, by zorganizować okrągły stół na temat polskich wyborów, przypomina niebezpieczną grę, jaką obserwujemy obecnie w Rumunii. W ostatnich miesiącach dochodzi tam do podważania wyników demokratycznych wyborów, bo nie wygrał ten, kto powinien. Mało tego, kandydat, który zwyciężył w pierwszej unieważnionej turze wyborów prezydenckich, nie może zarejestrować się do „dogrywki”, a ta już w maju. Dzisiaj tę metodę, choć pod bardziej eleganckim szyldem, chce stosować Komisja Europejska w Polsce.
Czy dziwi to kogoś, kto śledzi polityczne manewry w Brukseli? Przecież już widzieliśmy, jak przewodnicząca Ursula von der Leyen ostrzegała Włochów przed wyborami, sugerując, że jeśli zagłosują inaczej, niż chce Bruksela, czekają ich konsekwencje. Wtedy nie udało się powstrzymać naszych kolegów z Braci Włochów i premier Giorgii Meloni. W Polsce też wstawiono Donalda Tuska na urząd za pomocą podsycania negatywnych emocji wobec Prawa i Sprawiedliwości… jak się dziś okazuje – za euro, dolary, a także ruble. Teraz widać, że podobny plan jest przygotowywany na polskie wybory prezydenckie.
