OGNIEM NA WPROST. Sługa MoskwyOGNIEM NA WPROST. Sługa Moskwy. "Dwie afery polityczne na Ukrainie ze szpiegostwem w tle"

Problemem dla Kacapów jest amunicja kal. 130 mm, której niewiele zostało w magazynach.
Tym razem na Ukrainie wybuchły nie bomby, ale dwie afery polityczne ze szpiegostwem w tle. Pierwsza dotyczyła deputowanego z prezydenckiej partii Sługa Ludu Mykoły Tyszczenko. Gość wpadł na podobny pomysł, jak u nas Szczerba z Jońskim i postanowił robić karierę na samozwańczych kontrolach. Pierwsze podejście zakończyło się fiaskiem. Powołana przez niego w 2022 r. Tymczasowa Komisja Śledcza „Zasoby Narodowe”, której celem miało być kontrolowanie Państwowej Agencji Leśnictwa i Zasobów Wodnych oraz Państwowej Ekoinspekcji, po roku działalności nie otrzymała dalszej zgody od Werchownej Rady (tamtejszy Sejm) na funkcjonowanie, ponieważ jej sprawozdanie zostało odrzucone. Wściekły Tyszczenko postanowił odprężyć się na urlopie w Tajlandii na koszt podatnika, za co wyleciał na pysk ze swojej patii. Przy drugim podejściu zakpił sobie z decyzji parlamentu, kupił mundury i naszywki, wziął ochroniarzy i z nielegalnie działającą komisją ruszył w teren rzekomo szukać ukrytych kacapskich farm botów. Podczas tej „kontroli” do Tyszczenki podszedł młody człowiek z żoną i dzieckiem, przedstawił się jako pracownik komisji werbunkowej i zwrócił mu uwagę, że ani on, ani jego ochroniarze nie powinni nosić ubrań przypominających mundury Sił Zbrojnych Ukrainy, bo ani nie jest, ani nie był żołnierzem. Skończyło się na pobiciu delikwenta przez goryli Tyszczenki. I sprawa się rypła. Pobitym okazał się agent HUR (wywiad wojskowy Kijowa), były komandos ze sławnej jednostki „Kraken”, ranny w boju i wycofany przez to z frontu. Sąd postawił posłowi zarzut napaści na funkcjonariusza publicznego z pobiciem i aresztował go. Na filmie z zajścia było widać cizię, której weteran w pewnym momencie wyrywał telefon. Była to Ewelina Andrejewska, asystentka Tyszczenki. Po sprawdzeniu okazało się, że przekazywała w mediach społecznościowych putinowską propagandę i na różne inne sposoby wspierała moskiewskich okupantów, a jej matka jest właścicielką sieci cyrków występujących także na terenach okupowanych i Krymie. W dodatku jeden z ochroniarzy deputowanego startował w wyborach z ramienia prorosyjskiej partii Platforma Opozycyjna – Za Życiem. Wygląda na to, że Tyszczenko, gość łatwy do skorumpowania, został po prostu zaangażowany przez rosyjski wywiad, żeby pozorując kontrole poselskie, szperać w różnych obiektach i instytucjach ważnych dla obrony i bezpieczeństwa Ukrainy. Ale dzięki rewolucyjnej czujności szefa HUR i jego ludzi oraz tego, że jest kompletnym kretynem, został zdemaskowany. Ponieważ chroni go immunitet poselski, nie można go było potraktować jak zwykłego szpiega, ale mają go pod kontrolą, a cizia już się pruje jak koronka – czyli sypie.
Druga afera jest nieco poważniejsza, bo dotyczy gen. Jurija Sodoła, dowódcy Frontu Północnego (kryptonim „Chortyca”), obejmującego północną granicę z Federacją Moskiewską, odcinek kupiański oraz Donbas. W raporcie do SBU (Służba Bezpieczeństwa Ukrainy) nadał na niego szef sztabu 3. Brygady Szturmowej „Azow” (tej od obrony Mariupola) Bohdan Krotewycz „Tawr”. Wskazał on, że generał może współpracować z Moskalami i że w wyniku jego decyzji zginęło więcej żołnierzy niż zabili Rosjanie. Wśród zarzutów są te dotyczące przygotowań do obrony Mariupola, utraty Bachmutu i Awdijiwki, a także dotyczące obecnej sytuacji pod Czasiw Jarem i Torećkiem. Służby śledcze potwierdziły otrzymanie skargi, a na drugi dzień prezydent Zełenski odwołał Sodoła ze stanowiska. Oznacza to, że sprawa jest poważna, a zarzuty, które wysunął Krotewycz, ciężkie. Od razu wysypały się też inne, nie wspomniane przez „Tawra” kwestie, jak zbędne operacyjnie utrzymywanie przyczółka pod Krynkami na Dnieprze. Sodołowi zarzuca się również alkoholizm i kontakty z prorosyjskimi politykami na Ukrainie ( jak mer Odessy), a wręcz z samymi Rosjanami. Na jego miejsce został powołany gen. Andrij Hnatow, dotychczasowy dowódca odcinka południowego, wcześniej dowódca obrony Bachmutu, kiedy była ona prowadzona skutecznie, a jeszcze wcześniej dowódca broniącej Mariupola 36. Brygady Piechoty Morskiej.
