OGNIEM NA WPROST. Operacja „Dragonfly”
OGNIEM NA WPROST. Operacja „Dragonfly”. Trwa mordercza walka „twarzą w twarz” o okopy, jak w czasie I wojny światowej

Coraz ciekawiej robi się nad samym Dnieprem – na zachód od frontu zaporoskiego.
Moskal od miesięcy próbował zdobyć Awdijiwkę, jedną z najstarszych miejscowości obwodu donieckiego.
Niegdyś liczyła ponad 30 tys. mieszkańców, ale już od września 2014 r., kiedy to ruscy separatyści przypuścili pierwszy szturm, zaczęła się wyludniać. Obecnie pozostało mniej niż 2 tys. mieszkańców, a i tych wzywa się do ewakuacji. Po miesiącu walk siły zbrojne bantustanu Donbabwe (Doniecka Republika Ludowa) odpuściły i zaczęły regularnie ostrzeliwać miasto. Po agresji Federacji Moskiewskiej na Ukrainę jej wojska zbombardowały koksownię. Agresorzy wielokrotnie ostrzeliwali miasto z zakazanej amunicji fosforowej, celując zarówno w obiekty przemysłowe, jak i cywilne (budynek szkoły został całkowicie zniszczony). Od kilku miesięcy na podejściu do Awdijiwki trwają zaciekłe walki. Ruski uwziął się na miasto, ponieważ po jego zdobyciu mógłby wyjść na płaskie tereny Zaporoża, zachodząc Ukraińców od tyłu. Jednocześnie sztab Kremla obawia się, że z Awdijiwki Tryzuby mogą ruszyć na Donieck. Próbowali od czoła – nie wyszło. Zaczęli więc ze skrzydeł (północ i południe). Również spaliło na panewce. Ponad tydzień temu rzucili do natarcia liczne pododdziały czołgów. Uderzyli na 12 kierunkach, jednak główny atak szedł z północy. I tam nadziali się na hałdę zakładów koksowniczych. Pozycja strategicznie górowała nad terenem i kto miał hałdę, ten kontrolował sytuację. Tryzuby nie dość, że hałdy nie oddali, to jeszcze spuścili Moskalom taki łomot, że słynna klęska wojsk pancernych Kacapii pod Węglodarem była tylko przygrywką. Ukraińcy strącili jeszcze pięć samolotów szturmowych Su-34 i Su-35, które wspierały pancerny szturm, oraz zniszczyli równowartość ok. 3 batalionowych grup bojowych. Kilkuset Moskali trafiło na łono Abrahama i nic już ich stamtąd nie cofnie. Pancerna pięść została rozbita w starciu pod Krasnohoriwką, gdzie Ruski stracił 63 pojazdy bojowe. Ukry nazwały to miejsce „aleją mnóstwa spalonych czołgów”. Awdijiwka wytrzymała, Moskal wyraźnie odpuszcza, a Władimir P. razem z dowódcą wojsk Kremla gen. Walerijem Gierasimowem mogą sobie dla poprawy humoru puścić cover Billa Withersa „Ain’t no sunshine”, a jak wolą, to w wersji naszej Budki Suflera: „Znowu w życiu mi nie wyszło”.
