OGNIEM NA WPROST. Negocjacje, czyli gra w bambukoOGNIEM NA WPROST. Negocjacje, czyli gra w bambuko

Po dyplomatycznym tańcu – od kłótni w Gabinecie Owalnym począwszy, a na wstrzymaniu pomocy i przekazywaniu danych z satelitów skończywszy – sytuacja na linii Trump– Zełenski wróciła do normy, czyli status quo ante. Nawiasem mówiąc, zgodnie z naszymi przewidywaniami. Teraz miała miejsce telefoniczna rozmowa z Putinem, a pisząc te słowa, jesteśmy tuż po ustaleniach (przez telefon) Trumpa z prezydentem Ukrainy. Poza oficjalnymi komunikatami wydanymi przez prezydenta USA w stylu „rozmowy były bardzo dobre” i „przebiegały w równie dobrej atmosferze” jeszcze niewiele wiadomo. Pozostają spekulacje, którymi się tu zajmiemy.
Jak wiadomo, Ukraińcy wycofali się z obwodu kurskiego. Cała operacja została przeprowadzona w sposób planowy i zorganizowany. Po prostu zwinięto odcinek i tyle. Pytanie – po co? Zagrajmy w szachy (w Kacapii i na całym obszarze posowieckim roi się od szachistów). Przeciwnik ma hetmana, który stoi w bardzo niewygodnym dla nas miejscu. Wystawiamy mu pionka, tak że jeśli przeciwnik zbije go hetmanem, to wchodzi pod bicie koniem, a jeśli nie zbije piona, to sam zostanie zbity. Wycofując się z obwodu kurskiego, Ukraińcy wystawiają piona. Kreml ma teraz dwie drogi. Uznać, że wrogie wojska zostały usunięte z terenu Federacji i można zakończyć działania wojenne, wychodząc z konfliktu z twarzą (zbicie przez pionka, bo Moskwa przyjmuje propozycję rozejmu i zasiada do rozmów), lub uznać, że to dowód słabości przeciwnika i pójść za ciosem, odrzucając negocjacje (zbicie piona i wejście samemu pod bicie). Trzeba przy tym pamiętać, że Ukraińcy i tak prędzej czy później musieliby się wycofać z tego terenu. Lepiej zrobić to na własnych warunkach niż pod wrażą presją. W ten spektakl włączył się widz, który postanowił pomóc jednemu z bohaterów. Szef naszego MSZ na platformie X zwrócił się do władz USA i Elona Muska, żeby nie wyłączać starlinków Ukrainie. Na to w mało uprzejmy sposób zareagował osobiście Musk, a nieco bardziej dyplomatycznie Marco Rubio. Odpowiedź była na tyle obcesowa, że Radosława Sikorskiego wzięli w obronę Ukraińcy, poprosili go jednak, żeby im już nie pomagał, spakowali manatki i pojechali na negocjacje z USA do Arabii Saudyjskiej. Bez niego, bo „na czort on im pridatny”.
