OGNIEM NA WPROST. Koniec wojny według PutinaOGNIEM NA WPROST. Koniec wojny według Putina: Podzielić Ukrainę

Czy ktoś na Zachodzie łącznie z Trumpem dokładnie rozumie, co się dzieje? Chyba nie. Bo gdyby rozumieli, to już dawno by dali Ukrińcom tyle broni, że ci pognaliby Ruska daleko na Wschód.
Kanclerza Olafa Scholza zaswędziały ręce, chwycił więc za słuchawkę i zadzwonił do Putina.
Ponieważ Niemcom grożą nowe wybory, a obecny przywódca z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością będzie musiał niebawem opuścić swój urząd (podobnie jak jego kolega po fachu w USA Joe Biden), postanowił coś wymyślić. Niestety, jedynym co przychodzi do głowy niemieckim politykom, jest ubłaganie Putina, żeby wpadł na jakiś pomysł, który pozwoli wrócić do dawnych, dobrych czasów, kiedy gaz i ropa były za pół darmo, a Rzesza – krajem płynącym mlekiem i miodem. By poudawać, jak to Niemcy są przeciwne wojnie, zaznaczył, że ewentualne rozmowy z Kremlem nie mogą się odbyć bez udziału Kijowa. Na takie dictum Moskwa posłała Scholza na przysłowiowy szczaw, bo Putin czuje się na fali i nie ma zamiaru rezygnować z ekspansji. Telefon kanclerza wywołał konsternację i oburzenie. Nie dość, że zrobił z siebie politycznego kretyna, to przejechali się po nim francuscy eksperci i w ostrych słowach skrytykował go prezydent Zełenski, który podkreślił, że stanowisko prezydenta elekta Donalda Trumpa jest zgodne ze stanowiskiem Kijowa.
