OGNIEM NA WPROST. Generał Zgniłozęby w natarciuOGNIEM NA WPROST. Generał Zgniłozęby w natarciu. "Idź chłopie wreszcie do dentysty, bo ci z ust capi..."

Zastępca szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Białorusi ds. kierowania walką gen. Waleryj Gniłozub opublikował specjalne oświadczenie...
Wojna weszła w fazę „rasputicy”, czyli wszechogarniającego błota. Tonie i grzęźnie w nim praktycznie wszystko.
W okopach wody po kolana i nawet pojazdy gąsienicowe nie są wstanie przejechać, bo zapadają się w brązowej mazi aż po brzuchy. Ukraińcy czekają na mróz, a Ruski nie odpuszcza. Pod Bachmutem atakują praktycznie 24 godziny na dobę. I tak od kilku miesięcy. Przerobili okolicę na krajobraz księżycowy. Lej na leju, otoczone kikutami drzew. Światło dzienne ujrzały zdjęcia z rejonu walk. Dosłownie niczym nie różnią się od tych z I wojny światowej. Trudno rozpoznać, czy pochodzą one z błotnistej Flandrii czy spod Verdun. A to Bachmut. Najbardziej przerażające są foty z dronów. Wśród połamanych drzew walają się w błocie setki ciał rosyjskich żołnierzy, których nikt nie zbiera z powodu ostrzału. Do końca nie wiadomo o co chodzi kacapom. Niby Bachmut jest ważnym węzłem komunikacyjnym. Ale nawet gdyby padł, Ukraińcy mogą go objechać z zaopatrzeniem bocznymi drogami. Ale i do tego jest bojcom daleko. Do tej pory udało się im zdobyć jedną wiochę – Ozarianowkę, a o kilka innych, jak Opytne czy Kurdiumówkę, toczą się zacięte boje. Moskale padają jak muchy. Czepili się Bachmutu niczym rzep psiego ogona i nie odpuszczają. Zdobycie miasta chyba stało się już sprawą ambicjonalną. Ta wojna pokazuje, jak niezgłębione są myśli oficerów sztabu generalnego „drugiej armii świata”. Tam i psychiatra nie poradzi.
