OGNIEM NA WPROST. Cień dawnych parad
OGNIEM NA WPROST. Cień dawnych parad. "Może być to symptom końca pewnej epoki. Coś się zaczyna, a coś kończy"

W Oczeretnem w obwodzie donieckim było gorąco. Po opanowaniu sytuacji ukraińscy żołnierze wyjaśnili, że na najtrudniejszy i najbardziej wrażliwy odcinek rzucono kompletnie nieostrzelaną 115. brygadę.
Władimir P., jak tylko sam siebie uznał za ponownie wybranego prezydenta Federacji Moskiewskiej, już 8 maja podpisał pierwszy dekret w „nowej kadencji” nr 314 „o podstawach polityki państwa w dziedzinie edukacji historycznej”.
Tekst ma objętość ośmiu stron i jest ważnym świadectwem głębokiego rozkładu duchowego zarówno osób, które go napisały, jak i osoby, która go podpisała. Autorzy dekretu proponują oddawanie pod sąd naukowców będących historykami, zakazywanie i usuwanie z bibliotek ich rozpraw, ponieważ wnioski wyciągnięte przez tych ludzi nauki nie są tożsame z wnioskami autorów dokumentu. W par. 8 przewidziano „wsparcie naukowe i prawne w zakresie przeciwdziałania próbom fałszowania historii”. Opozycyjny historyk i autor recenzji dekretu nr 314 Andriej Zubow stwierdził: „Wygląda na to, że teraz ludzie, którzy ułożyli tekst tak bezwstydnie prymitywny, będą oceniali moskiewskich naukowców i decydowali o tym, czy przyznawać im granty, czy też potępiać za falsyfikacje. Nasz kraj jest nieszczęśliwy, a wciąż krzyczycie, że jest wielki!”. Nic nowego pod słońcem. Niech to wystarczy za pointę.
