OGNIEM NA WPROST. Alaska i Putin fonetycznieOGNIEM NA WPROST. Alaska i Putin fonetycznie. "Sytuacja na froncie nie jest tak tragiczna, jak informują"

Jak wyglądało spotkanie na Alasce – wiadomo. Teraz ma dojść do następnego, pomiędzy Załenskim a Putinem.
Plan prezydenta Donalda Trumpa, jak zmusić Kreml do rozmów, staje się coraz bardziej czytelny. Najpierw wysłał Steve’a Witkoffa do Moskwy, a po jego powrocie podpisał dwukrotne podniesienie ceł w handlu z Indiami, argumentując, że kraj ten wspiera Federację Moskiewską. Następnie postawił ultimatum, że jak do 7 sierpnia Putin nie zgodzi się na rozpoczęcie rokowań, to rozpęta sankcyjne piekło. Moskwa się zgodziła, ale tak, żeby się nie zgodzić. Witkoff, który znakomicie negocjuje z normalnymi ludźmi, przegrywa w starciu z zawodowymi szulerami z Kremla. Trump zdążył się pochwalić wstępnymi warunkami podjęcia negocjacji, które stanowiły postęp w stosunku do dotychczasowych. W skrócie wyglądały one tak: Ukraina oddaje Donbas, a w zamian Kacapia wycofuje się na pozostałych kierunkach, Kijów nie uznaje prawnie jurysdykcji Kremla nad swoim terytorium, walki zostają przerwane, a Ukraina może wstąpić do NATO. Trzy dni później, na kolejnej telekonferencji z szefami rządów europejskich, na której był obecny Witkoff, tenże zaprzeczył, że Moskwa zgodziła się gdziekolwiek wycofać. Ale mleko się rozlało, bo Trump już zapowiedział spotkanie na Alasce.
Teraz do akcji wkroczył Wołodymyr Zełenski. Wydał oświadczenie, że jako głowa ukraińskiego państwa nie ma prawa oddać terytoriów kraju, które są wpisane do konstytucji. Poparli go w oświadczeniu szefowie rządów europejskich. Ostatecznie podczas trzeciej rozmowy Witkoff przyznał, że jedyna „oferta” Moskwy to wycofanie wojsk ukraińskich z obwodów donieckiego i ługańskiego. Co gorsza, 7 sierpnia Instytut Gallupa opublikował wyniki badań, z których wynikało, że prawie dwie trzecie Ukraińców popiera jak najszybsze zakończenie wojny na jakichkolwiek warunkach. To ustawiło wszystkich przeciwników Moskwy w pozycji „podżegaczy wojennych”, którzy działają „wbrew woli ukraińskiego społeczeństwa”. Co prawda w kolejnym sondażu wyszło dokładnie odwrotnie – że na amerykański plan zgadza się niecałe 40 proc. Ukraińców, a na plan ukraińsko- europejski, czyli walki do skutku – ponad połowa. Ale i tak informacja o dwóch trzecich gotowych poprzeć pokój na każdych warunkach poszła w eter. Korzystając z tego, Moskwa usztywniła stanowisko, oświadczając że obwody doniecki, ługański, zaporoski i chersoński oraz Krym są wpisane do ich konstytucji i wszelkie negocjacje muszą się zacząć z tego miejsca. W amerykańskiej administracji wybuchła panika i podjęto próbę rozbrojenia tej bomby, którą przez frajera Witkoffa podrzucił Putin.
