Ofiary „miłości” ppłk Wolińskiej. Zbrodniarka czy ofiara?Ofiary „miłości” ppłk Wolińskiej. Zbrodniarka czy ofiara?

„Zbrodniarka czy ofiara?” – pod takim tytułem Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN 2 września br. zorganizowało promocję książki „Stygmat” (wydawnictwo Agora) autorstwa Katarzyny Kwiatkowskiej-Moskalewicz. Książka opowiada o miłości (stalinowskiej prokurator) Heleny Wolińskiej i jej męża (komunistycznego ekonomisty) Włodzimierza Brusa. Dyskutowano o wykluczaniu w Polsce osób, dla których jedynym wyborem był komunizm i o prześladowaniu Żydów. Zabrakło tematu zasadniczego: ofiar ppłk Wolińskiej jako prokurator stalinowskiej Naczelnej Prokuratury Wojskowej, nieprzypadkowo nazywanej bestią w mundurze.
O odpowiedzialności Wolińskiej za zbrodnie na Polakach przypomnieli organizatorzy protestu w POLIN, wznosząc hasła: „Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę!”, „Wolińska zdrajczyni Polski!”. Marcin Osowski, prezes Młodzieży Wszechpolskiej, tak wyjaśniał powody, dla których zdecydowano się na protest w muzeum: „W 2026 r. powinno być jasne, że stalinowscy prokuratorzy, którzy byli współodpowiedzialni za terror, po prostu nie mają miejsca w przestrzeni publicznej i nie można ich w żaden sposób wybielać”.
Przytoczmy więc garść faktów i relacji, jak Wolińska prześladowała po wojnie polskich niepodległościowców, w tym gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, szefa Kierownictwa Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej. We wniosku o ekstradycję do Polski z Oksfordu z 1998 r. zarzucano jej bezprawne pozbawienie wolności 24 osób, głównie żołnierzy AK, w latach 1950–1953. Potem polski sąd wystawił za nią Europejski Nakaz Aresztowania, również bez powodzenia.
Nikomu nie zależało
Kiedy Maria Fieldorf, bratanica generała, wraz z mężem Leszkiem Zachutą lata temu zbierali materiały do książki o „Nilu”, napisali również list do Wolińskiej, aby odniosła się do swojej roli w zbrodni.
