Odebrana subwencja, czyli dobić PiSOdebrana subwencja, czyli dobić PiS. "Jeden z punktów zwrotnych w dziejach politycznych Polski"

Zabierając pieniądze Prawu i Sprawiedliwości, PKW wbiła bardzo gruby gwóźdź w trumnę III RP.
Odebranie publicznego finansowania Prawu i Sprawiedliwości to dużo więcej niż doraźna represja, którą rząd stosuje wobec głównego konkurenta. To wydarzenie, które może być punktem zwrotnym w polskiej polityce na bardzo długie lata. Na dodatek mające skutki systemowe.
Uderzenie w finanse PiS ma dwa cele. Nieco odmienne, choć bezwzględnie powiązane ze sobą. Pierwszy cel to zdruzgotanie zdolności partii Jarosława Kaczyńskiego do przeprowadzenia skutecznej kampanii prezydenckiej. Cel bardziej długoplanowy to stopniowa destrukcja jedynej realnej opozycji. Coś, co w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Henryk Domański nazwał „łagodną delegalizacją”. Być może zamiarem głównego inicjatora ataku, czyli Donalda Tuska, nie jest pełna anihilacja prawicy, ale doprowadzenie do jej skarlenia. Sprowadzenie do takiego poziomu, że Tusk nadal będzie miał czym straszyć swoich zwolenników w celu ich mobilizowania i odwracania uwagi od wszystkich patologii związanych z jego rządami. Ale jednocześnie miałby to być taki poziom, z którego trwale okaleczona antyestablishmentowa prawica nie będzie już mogła zagrozić monowładzy liberałów.
