O wyższości Sikorskiego nad CiążyńskimO wyższości Sikorskiego nad Ciążyńskim. Tusk poświęca dla pozorów prawości, żeby jeszcze mocniej bronić swoich

Najpierw zbieramy kwity na koalicjantów, następnie przekazujemy je odpowiednim mediom, które nagłaśniają sprawę.
Gdy w mediach pojawiła się informacja o wiceministrze sprawiedliwości, który służbową kartą zapłacił za prywatny wyjazd, wystarczyło mi sprawdzić, z której partii był, żeby wiedzieć, że czeka go dymisja.
Sam przeciek był zresztą całkowicie zgodny ze starą zagrywką Donalda Tuska, którą stosował w relacji z mediami już za pierwszych rządów PO-PSL. Najpierw zbieramy kwity na koalicjantów, następnie przekazujemy je odpowiednim mediom, które nagłaśniają sprawę. One mają korzyść, bo mogą zaprezentować się w końcu jako „patrzące władzy na ręce”, a premier może spokojnie uruchomić szopkę pt. „Tusk się wściekł” i postawić koalicjanta do pionu. Ponieważ wtedy był tylko PSL, a teraz doszła jeszcze Lewica i Polska 2050, to powinniśmy się spodziewać więcej takich wrzutek.
