„Nowi” Polacy. Jestem za! Polski paszport zaczął być cenny„Nowi” Polacy. Jestem za! "Zabiegają o to kluby siatkarskie, koszykarskie i piłkarskie"

Trwa to od lat, a opinia publiczna niespecjalnie się już dąsa z tego powodu.
Czynienie Polaków ze sportowców z innych krajów czasem budzi u nas emocje. Dzisiaj przedstawię swoją opinię. Jednak najpierw fakty. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że zwłaszcza w sportach zespołowych nadanie cudzoziemcowi polskiego obywatelstwa wcale nie musi automatycznie łączyć się z grą dla naszej reprezentacji. Zabiegają o to kluby siatkarskie, koszykarskie i piłkarskie, aby w ten sposób pominąć limit obcokrajowców, który przypada na kluby. Trwa to od lat, a opinia publiczna niespecjalnie się już dąsa z tego powodu. Jedne kluby załatwiają to szybciej, inne wolniej, ale stało się to po prostu normą. Część tych „nowych Polaków” wiąże się z naszym krajem, zostaje tu na stałe, wybiera karierę trenerską – albo nie. Polski paszport zaczął być bardzo cenny, od kiedy weszliśmy do Unii, a to dlatego, że w większości krajów Wspólnoty istnieją limity dla obcokrajowców spoza UE, w związku z czym m.in. nominalni Polacy są w cenie także w innych ligach państw Unii.
Nikt przy zdrowych zmysłach nie ma problemu ze sportowcami o polskich korzeniach, którzy zostają reprezentantami naszego kraju. To przypadek naszej wicemistrzyni świata w skoku wzwyż Marii Żodzik (zresztą jedynej polskiej medalistki lekkoatletycznych MŚ), a także młodego siatkarza Aleksieja Nasiewicza (został odkryciem sezonu 2023/2024). Jeden z najlepszych siatkarzy świata Wilfredo León, choć urodził się na Kubie, mówi po polsku, ma polską żonę, jego dzieci chodzą do polskich szkół, więc dla wszystkich wydaje się oczywiste, że reprezentuje Polskę, zdobywając medale naszego kraju na igrzyskach, siatkarskich mundialach i mistrzostwach Europy. Jest też – to mało znany fakt – większościowym właścicielem klubu siatkarskiego Anioły Toruń, występującego w drugiej klasie rozgrywkowej.
