Niemcy szukają polskiego Quislinga
Niemcy szukają polskiego Quislinga. "Nie mamy czym bronić prawdy historycznej, a propaganda cały czas pracuje"

Problem w tym szachowym turnieju o pamięć historyczną polega na tym, że państwo polskie nie zapowiada żadnej odpowiedzi.
W Polsce jest tylko garstka osób, które dostrzegły skalę zagrożenia. Niemiecka publikacja Grzegorza Rossolińskiego-Liebe o rzekomym udziale Polaków w Holokauście to nie jest po prostu kolejna książka próbująca obarczyć nas winą za zagładę Żydów. To wielopoziomowa pułapka.
6 sierpnia ukazała się w Niemczech książka polsko-niemieckiego historyka Grzegorza Rossolińskiego- Liebe pt. „Polscy burmistrzowie i Holokaust. Okupacja, administracja i współpraca”. Portal wPolityce.pl alarmował już 3 sierpnia, informując o zawartości książki i jej groźnym kontekście. Wśród polityków niebezpieczeństwo nowego niemieckiego kłamstwa od razu rozpoznał Mateusz Morawiecki, przesyłając redakcji specjalne oświadczenie. „Wygląda na to, że celem książki jest wbijanie do głów, pod płaszczykiem naukowości i przy pomocy zręcznych manipulacji, tezy o częstym bądź zgoła masowym uczestnictwie Polaków w ludobójstwie” – napisał wiceprezes PiS.
