Niebezpieczne związki. Dyktatury wszystkich krajów łączą się
Niebezpieczne związki. "proletariusze i lewicowe dyktatury wszystkich krajów łączą się…"

Ursula von der Leyen nie zabrała głosu przez cały ten czas, nawet symbolicznie za pośrednictwem platformy X (d. Twitter), a komisarze UE, zawsze tak zatroskani o praworządność Polski, milczą jak zaklęci.
Może się mylnie wydawać, że zdarzenia w Wenezueli nie dotyczą nas, Polaków, ani reszty krajów UE. Jeśli tak myślimy, to znaczy, że nie rozumiemy wpływów lewicy iberoamerykańskiej na lewicę europejską i uwikłania komisarzy unijnych w kompromitujące pakty z lewicowymi dyktatorami. Niemożliwe? Ależ oczywiste. Tylko przemilczane przez mainstream i jego media.
Przeciętny Polak zaledwie kojarzy Nicolása Maduro ze zdjęć, na których umundurowany i wąsaty satrapa przemawia do narodu. Mało kto nawet wie, że dyktator nie ma prawa przebierać się w mundur oficera Boliwariańskiej Gwardii Narodowej, bo jedyny uniform, jaki przysługuje mu z racji przebytych szkoleń i wykształcenia, to uniform kierowcy autobusu. Niekończąca się tragedia Wenezueli polega jednak na tym, że kierowca nie chce rozstawać się z fotelem prezydenta kraju i dobrze wie, że trzyma w szachu nie tylko swój naród, lecz także europejską lewicę. Zresztą każdy, kto uczciwie przyglądał się aktywności Unii Europejskiej, a zwłaszcza sankcjom i rezolucjom przeciw „reżimowej Polsce” czasów PiS, dobrze wie, że unijni decydenci zawsze chętniej poprą lewicowe, choćby nawet krwawe, dyktatury niż demokratycznie wybrane władze prawicowe.
