Nie pozwólcie, by w Polsce stało się to, co we Francji!Nie pozwólcie, by w Polsce stało się to, co we Francji! "Na początku byli mili, później odcięli jej ucho"

Pierwotnie w każdym francuskim miasteczku znajdowało się niewielu muzułmanów. Na początku byli bardzo mili, wręcz zbyt mili. Potem weszło w życie prawo, które zabraniało rozdzielania rodzin. Zaczęli więc sprowadzać ciotki, wujków, kuzynów. Każdy miał po pięć żon, a każda urodziła minimum pięcioro dzieci
Polska to ostatni bastion bezpieczeństwa w Europie, a może nawet na świecie. Wszyscy, którzy twierdzą, że przymusowa relokacja migrantów obcych kulturowo to żaden problem, nie wiedzą, co mówią. Nie rozumieją, z czym mają do czynienia. To jest bomba z opóźnionym zapłonem – mówi mi Jaqueline, która z Francji uciekła do Polski.
Spotykam się z Jaqueline (pełne dane bohaterki materiału do wiadomości redakcji) w jej warszawskim mieszkaniu. Kobieta urodziła się na północy Francji. Jej rodzice są Polakami.
