Nie oddawajmy słów określających stan demokratyczny
Nie oddawajmy słów, które określają stan demokratyczny w państwie, politykom, którzy chcą ich użyć do brudnych interesów

Konkretne propagandowe hasła na stałe miały się przykleić do Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Rady Mediów Narodowych, Telewizji Polskiej i prezydenta.
Jak demokraci budują grunt pod niedemokratyczne działania?
Przez lata – a dokładnie od końca 2015 r., gdy obecnie rządzący obóz stracił władzę – opozycja atakowała główne instytucje państwa za pomocą słów. Konkretne propagandowe hasła na stałe miały się przykleić do Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Rady Mediów Narodowych, Telewizji Polskiej i prezydenta. „Trybunał Julii Przyłębskiej”, „neoKRS”, „sędziowie dublerzy”, „długopis”, „Adrian” czy „NBP Glapińskiego”. Cel był prosty: podważyć zaufanie i szacunek do polskich instytucji, które nie były kontrolowane przez ten obóz polityczny.
