Nie ma ucieczki od poboru. "Wydaje się to nieuchronne"
Nie ma ucieczki od poboru. Czy Polska też będzie musiała pójść tą samą drogą co inne państwa?

Już niedługo Polska może być jedynym państwem wschodniej flanki NATO bez powszechnego szkolenia wojskowego.
Jeśli Amerykanie wycofają swoje siły zbrojne ze Starego Kontynentu, to wobec rosyjskiego zagrożenia trzeba je będzie zastąpić europejskimi żołnierzami. A to nie takie proste. Co zrobi Polska? Jak wzmocni swoje bezpieczeństwo? Czy polityków stać na niepopularne decyzje?
Decyzja Pentagonu o wycofaniu sił amerykańskich z rzeszowskiej Jasionki uruchomiła falę spekulacji na temat obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych w Europie. Media cytują słowa gen. Christophera Donahue dowodzącego amerykańskim kontyngentem w Europie i Afryce, który powiedział, że redukując swe zaangażowanie pod Rzeszowem, „oszczędzamy dziesiątki milionów dolarów pieniędzy podatników”, co może być odebrane jako zapowiedź kolejnych idących w tym kierunku ruchów. Przypomniano też słowa Mike’a Hegsetha, który w czasie swej lutowej podróży powiedział, iż Europejczycy „nie mogą zakładać”, że „nasza obecność będzie trwać wiecznie” i pewnego dnia w związku z wyzwaniami w innych częściach świata nadejdzie jej kres. Marco Rubio, szef Departamentu Stanu, w czasie niedawnego spotkania w Brukseli zapewniał o trwałości amerykańskich zobowiązań sojuszniczych, ale jednocześnie podkreślał konieczność wypracowania realistycznego scenariusza zastępowania przez siły europejskie zdolności, które dziś są gwarantowane przez obecnych na Starym Kontynencie Amerykanów.
