Nerwowe ruchy prokuratury czy zacieranie śladów?
Nerwowe ruchy prokuratury czy zacieranie śladów? "Polacy to widzą". Skłamali świadomie, bezrefleksyjnie i politycznie

Mamy do czynienia z wprowadzaniem ludzi w błąd i próbą zacierania śladów własnych działań. Społeczeństwo nie jest naiwne i potrafi wyciągać wnioski.
Prokuratura Krajowa coraz częściej działa w pośpiechu i rozedrganiu. Jej ostatnie ruchy to dowód nie tylko na brak profesjonalizmu i politycznego zacietrzewienia, lecz także zwyczajne nerwowe miotanie się w obliczu własnych błędów. Najświeższy przykład? Kłamstwo na temat Anny Wójcik, które ona sama musiała korygować po wyjściu na wolność.
Rzecznik Prokuratury Krajowej prokurator Przemysław Nowak ogłosił w oficjalnym komunikacie, że Anna Wójcik, zatrzymana i przewieziona na przesłuchanie, „nie miała założonych kajdanek”. Problem w tym, że sama zainteresowana przedstawiła kompletnie inną wersję wydarzeń. W rozmowie z telewizją wPolsce24 wyraźnie zaznaczyła, że skutą ją zarówno na rękach, jak i na nogach, i tak też została przeprowadzona przez budynek prokuratury aż do miejsca przesłuchania, gdzie dalej była unieruchomiona. Dopiero interwencja jej prawników doprowadziła do zdjęcia kajdanek.
