Nawalny, czyli marzenie o "pięknej Rosji przyszłości"
Nawalny, czyli marzenie o "pięknej Rosji przyszłości". "Był fenomenem unikalnym na rosyjskiej scenie publicznej"

Nacjonalista święcie przekonany o tym, iż największym złem i największym wrogiem idealizowanej przezeń Rosji jest samodzierżawie, które w jego czasach przybrało postać kleptokratycznej tyranii Putina.
Kochał Rosję, wierzył w jej wielką przyszłość, ale zarazem wywracał do góry nogami logikę wielkości Rosji głoszoną przez reżim.
Tamten powrót do Rosji sprzed trzech lat z perspektywy zdrowego rozsądku musiał wyglądać na szaleństwo. To był 17 stycznia 2021 r. W sieci można odnaleźć zdjęcie, jak Aleksiej Nawalny właśnie wchodzi w Berlinie na pokład niewielkiego samolotu Pobieda Airlines, lecącego do Moskwy. Nawalny w masce (to jeszcze czasy zarazy) szuka swojego numeru miejsca, podczas gdy w samolocie wszyscy pasażerowie wstają z miejsc z wzniesionymi smartfonami, próbując zrobić zdjęcie niezwykłemu towarzyszowi podróży. Chyba każdy z tych przypadkowych fotografów musiał zadawać sobie wtedy pytanie: co skłania tego Rosjanina do tak śmiałego ryzykowania własnym życiem? Przecież dopiero co cudem uszedł śmierci, kiedy agenci rosyjskich służb specjalnych próbowali go zabić za pomocą osławionego nowiczoka – radioaktywnej substancji, nie od dziś służącej moskiewskiemu reżimowi do mordowania przeciwników. Ocalał zaś tylko dzięki nadzwyczajnemu splotowi okoliczności, graniczącemu z cudem. Raz – bo nasłani mordercy byli nieudolni; dwa – bo w Omsku znaleźli się rosyjscy lekarze, pragnący ocalić ofiarę zamachu; trzy – bo interweniowała i roztoczyła nad nim osobistą opiekę ówczesna niemiecka kanclerz, z którą Putin ciągle się jeszcze wtedy mocno liczył.
