Naczelny inżynier kraju. "stanowisko średniej ważności"
Naczelny inżynier kraju. "Z jakichś powodów dostał on stanowisko formalnie średniej ważności"

Powołując Kierwińskiego na stanowisko pełnomocnika, Tusk wzmocnił jego pozycję, mimo że były szef MSWiA najpierw oddał ten resort, a teraz mandat eurodeputowanego.
Marcin Kierwiński formalnie ma odbudować zalaną część Polski, a faktycznie pomóc Donaldowi Tuskowi w realizacji „złotego strzału” w jego politycznej karierze.
Rezygnacja z intratnej funkcji eurodeputowanego na rzecz krajowej polityki zaledwie cztery miesiące po jej porzuceniu tylko naiwnym albo bardzo prostolinijnym może się wydawać zwyczajna. To wydarzenie zdecydowanie nadzwyczajne, nawet gdyby założyć, że premier Donald Tusk może wszystko, a sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej Marcin Kierwiński nigdy się nie odważy powiedzieć mu „nie”. Nadzwyczajne było też porzucenie kilka miesięcy temu przez Kierwińskiego funkcji ministra spraw wewnętrznych i administracji, czyli jednej z najważniejszych w państwie. Nie miałoby to większego sensu, gdyby chodziło tylko o to, żeby wydarzenia zatoczyły koło i nikt inny poza Kierwińskim nie nadawał się na pełnomocnika rządu ds. odbudowy po powodzi. Z jakichś powodów dostał on stanowisko formalnie średniej ważności, a faktycznie w ostatnich miesiącach 2024 r. oraz w pierwszych 2025 r. może nawet najważniejsze po premierze.
