Na koszt sąsiadów. "Odpowiedź na zamach terrorystyczny"Na koszt sąsiadów. "Odpowiedź na zamach terrorystyczny dokonany 23 sierpnia w Solingen w Nadrenii-Północnej Westfalii"

Dla chadecji i FDP zmiana przepisów i tak była zbyt łagodna. Obie partie nawoływały rząd, by zdecydował się na „automatyczne” zawracanie nielegalnych migrantów na granicach.
Niemcy chcą ograniczyć nielegalną migrację. A jeśli migranci wjechali do Niemiec przez Polskę, to znaczy, że są problemem Polski. Im mniej ich złoży wniosek o azyl w Niemczech, tym lepiej.
W minioną środę premierzy landów zebrali się w Lipsku na dorocznej konferencji. Temat: finansowanie migracji. Według danych resortu finansów w ub.r. opieka nad migrantami oraz zwalczanie „przyczyn migracji” kosztowały Niemcy 48,2 mld euro, czyli prawie tyle, co roczne wydatki z budżetu na obronę (50 mld euro). Sporą część tych pieniędzy musiały wyłożyć landy, w tym pokryć koszty zakwaterowania azylantów. Socjaldemokrata Stephan Weil, premier Dolnej Saksonii, zażądał „więcej pomocy od władz federalnych”. Ryczałtowa kwota 7,5 tys. euro rocznie na migranta to dla niego „za mało”. W rozmowie z „Der Tagesspiegel” premier Saksonii Michael Kretschmer (CDU) opowiedział się za dostosowaniem podstawowego prawa do azylu do możliwości recepcyjnych państwa. „Liczba migrantów musi spaść” – dodał. Najlepiej do maksymalnie 30 tys., a nie jak obecnie – ponad 350 tys. nowych wniosków azylowych rocznie. W ostatnich miesiącach zmniejszenie liczby nielegalnych migrantów stało się hasłem przewodnim koalicji rządzącej złożonej z SPD, Zielonych i FDP w Berlinie.
