Na granicy. Za wszelką cenęNa granicy. Ponad dwa tysiące kilometrów i miliony ludzi, które próbują się przedrzeć. Często za wszelką cenę

Młodzi adepci ćwiczą dwa scenariusze: zatrzymanie i pomoc medyczną.
Mimo że terenów przygranicznych w Arizonie, Nowym Meksyku czy Teksasie pilnie strzeże amerykańska straż graniczna, to wcale nie oznacza, że migranci nie próbują przedrzeć się niepostrzeżenie do Stanów Zjednoczonych. Pomóc miała wysoka zapora. I pomogła. Tam, gdzie powstała.
Zapora na granicy z Meksykiem była jednym z głównych tematów i punktów spornych ostatniej kampanii prezydenckiej w Stanach Zjednoczonych. Donald Trump chciał budować mur jak najszybciej, Joe Biden obiecywał, że inwestycję wstrzyma w trybie natychmiastowym, i jako prezydent słowa dotrzymał. Później okazało się, że hasła wyborcze sobie, a rzeczywistość sobie. Kryzys migracyjny na granicy z Meksykiem przybierał na sile. Tylko w pierwszej połowie 2022 r. to aż ponad 2 mln udaremnionych prób przekroczenia granicy. Istnym migracyjnym kotłem stały się okolice miejscowości Yuma w Arizonie ze względu na znacznych rozmiarów „wyrwy” w murze. Tylko w tym jednym miejscu, tylko w ciągu sześciu pierwszych miesięcy tego roku migranci próbowali się przez nie przedrzeć ponad 160 tys. razy. Teraz okazuje się, że polityka administracji Joe Bidena nie jest ani nie będzie tak restrykcyjna. W okolicach Yumy budowa zapory ma zostać dokończona. Władze lokalne już skorzystały z okazji. Na razie prowizorycznie, część przerw w zaporze pozastawiano kontenerami.
