Miękka lojalność. "Polityczna gimnastyka osiągnęła poziom olimpijski"Miękka lojalność. "Prawdziwa lojalność wobec obywateli często wymaga nielojalności wobec własnego środowiska politycznego"

AWIK_Morawiecki_23052024_27.webp.jSfFyeeDMsWr_cVjsAkA.lFmaQ7nVXV.webp
FacebookTwitter
Artykuł premium
Dołącz

Demokracja nie potrzebuje wiernych dworzan. Potrzebuje ludzi wiernych przede wszystkim obywatelom i zasadom, nawet jeśli oznacza to powiedzenie „nie” własnej partii.

Lojalność. Słowo piękne, niemal szlachetne. Kojarzy się z honorem, zaufaniem, odpowiedzialnością i dotrzymywaniem słowa. W polityce to samo słowo ulega jednak zadziwiającej metamorfozie. Zamiast cnoty staje się walutą, którą płaci się za stanowiska, wpływy i święty spokój. A kurs tej waluty zmienia się szybciej niż sondaże.

Politycy uwielbiają mówić o lojalności. Gdy ktoś głosuje zgodnie z linią partii – jest lojalny. Gdy zada niewygodne pytanie – staje się zdrajcą. Gdy odejdzie do konkurencji – nagle okazuje się, że od dawna był człowiekiem bez zasad. Co ciekawe, jeśli za kilka miesięcy wróci, cudownie odzyskuje wszystkie utracone cnoty. W polityce pamięć jest wyjątkowo wybiórcza, a moralność często ma termin ważności krótszy niż kampania wyborcza.

Najbardziej fascynujące jest jednak to, że lojalność bywa wymagana wyłącznie od szeregowych działaczy. Lider może zmieniać poglądy, koalicjantów, obietnice i narrację niczym krawaty przed konferencją prasową. Szeregowy poseł ma natomiast obowiązek wierzyć, że wszystko odbywa się dla dobra kraju. Nawet jeśli jeszcze tydzień wcześniej to samo rozwiązanie było określane jako katastrofa, dziś należy je oklaskiwać z pełnym przekonaniem. Polityczna gimnastyka osiągnęła poziom olimpijski.

Nie brakuje również mistrzów politycznego survivalu. To ludzie, którzy potrafią być lojalni wobec każdej partii, pod warunkiem, że akurat znajduje się u władzy. Ich poglądy są niezwykle elastyczne – wyginają się pod ciężarem ministerialnych foteli z gracją doświadczonego akrobaty. Jeszcze wczoraj przekonywali, że pewna reforma zniszczy państwo, dziś z równym zapałem tłumaczą, że jest historycznym sukcesem. Trudno nie podziwiać takiej odporności na dysonans poznawczy.

Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Źródło: Tygodnik Sieci, wydanie 2026/34
FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.