Mecz żenada. Wiem, kto przegra tę walkę: polski sport
Mecz żenada. "Nie wiem, kto wygra tę walkę, ale wiem, kto ją przegra: polski sport

Mecz Nitras kontra Piesiewicz jest jak grecka tragedia: wiadomo, że skończy się źle.
Legia niespodziewanie wyeliminowała z europejskich pucharów wyżej notowanych Duńczyków, Wisła Kraków wygrała dreszczowiec (12 serii rzutów karnych) ze Słowakami.
Śląsk Wrocław został totalnie oszukany przez sędziego w meczu ze Szwajcarami, a Jagiellonia Białystok gra w europucharach ze słynnym Ajaksem Amsterdam, który awansował po 17 (!) seriach rzutów karnych w meczu z Grekami. Jednak te niebywałe emocje to puch marny w porównaniu z meczem rozgrywanym między Ministerstwem Sportu a Polskim Komitetem Olimpijskim. W tym fascynującym pojedynku oświadczenia są jak rzuty karne, konferencje prasowe jak sytuacje sam na sam, a przecieki jak rzuty wolne bezpośrednie w obrębie pola karnego. Przy czym te ostatnie są w piłce rzadkością, a przecieki w tym meczu – normą. Idzie na ostro. Minister sportu pod parasolem premiera chce usunąć prezesa PKOl, co w III i IV RP nie zdarzyło się jeszcze nigdy. Komitet też nie odstawia nogi, a jego prezes naparza ministra sportu jak nikt inny przed nim: dotychczas każdy szef resortu sportu dogadywał się, a często blisko współpracował z władzami PKOl i odwrotnie. To leżało w interesie obu stron, a przede wszystkim Biało-Czerwonych.
