Felieton
Lepsze „święte krowy” i „kosz prezentów” dla TuskaLepsze „święte krowy” i „kosz prezentów” dla Tuska. Język nagonki, który wylewa się z rządu

Artykuł premium
DołączCała ta retoryka świadczy o zmianie nie tylko stylu władzy, lecz także poziomu debaty.
Jedna rzecz udała się premierowi. Już nikogo nie dziwi – niezależnie od tego, czy mowa o sympatykach, czy krytykach obecnej władzy – że szef rządu posługuje się knajackim językiem. Używa go już nie tylko w mediach społecznościowych, lecz także na oficjalnych konferencjach prasowych w kancelarii premiera.
– tymi słowami premier sam wprowadził do szerszej debaty publicznej określenie, które wcześniej nie funkcjonowało w powszechnym obiegu.Jest pewna kategoria instytucji, do których należy KPRP albo IPN, którym rząd nie projektuje budżetu. […] Dopiero w Sejmie posłowie mogą zdecydować, że te tzw. święte krowy, w języku finansistów i polityków instytucje, które same sobie projektują budżet, będą podlegały krytycznej ocenie w czasie debaty sejmowej
Źródło: Tygodnik Sieci, wydanie 37/2024
