Lepsza śmierć z własnych rąkLepsza śmierć z własnych rąk. "Putin nie uratowałby on honoru, popełniając seppuku, bo go nigdy nie miał"

Wysublimowany rytuał był zarezerwowany tylko dla ludzi godnych, a nie dla kanalii jego pokroju.
Wojenna propaganda na Ukrainie pracuje na pełnych obrotach – prasa, radio i telewizja z całych sił podtrzymują na duchu zarówno walczących żołnierzy, jak i wspierające ich społeczeństwo. W miastach, przy drogach wielkoformatowe grafiki opiewają siłę ukraińskiej armii i dziękują jej za wysiłek. Przeważa patos, ale jest też zauważalna satyra. Jej ostrze jest wymierzone przede wszystkim we Władimira Putina. Jego zdjęcia są prześmiewczo retuszowane, a karykaturzyści uśmiercają go na przeróżne sposoby. Wszystkim moim ukraińskim rozmówcom najbardziej do gustu przypadła makabreska nazywana putakiri.
Gdyby samobójstwo Putina się ziściło, z miejsca stałoby się najbardziej wyszukiwaną frazą w internecie. Nie miałoby żadnego znaczenia, w jaki sposób do niego doszło, najważniejsze byłoby to, że Putin nie żyje. Tak przyjąłby to cały świat – poza Japonią. Dlaczego? Bo w tym kraju sposób zejścia ze świata ma ogromne znaczenie, a tradycje własnoręcznego odbierania sobie życia sięgają początków istnienia państwa.
