Kultura à la III RP. Wychować: aborcja, LGBT, przymusKultura à la III RP. Musical proaborcyjny, rozkochani w LGBT+, niemiecka różnorodność. A polskie noblistki?

Niby są noblistki, powinna nas rozpierać dumą , ale nie rozpiera
Kulturę można traktować wielorako. Nie ma ona precyzyjnej definicji, odczuwamy ją raczej intuicyjnie. Co jest kulturą, a co nią nie jest, w zasadzie określamy po latach. Piramidy zaliczamy do dorobku kulturalnego, widząc antyczną wazę z ornamentem zapaśników, chylimy czoło przed starożytnymi Grekami. Nawet jakieś niezdarne rysunki z jaskini też są sygnałem, że nasz praprzodek miewał wyższe potrzeby. Jako Polacy, mamy szczytny parnas. Rej, Kochanowski, trzech wieszczów, Matejko, Sienkiewicz, Reymont, Prus. Niegdyś twórcy szli w kierunku „pokrzepienia serc”.
Obecnie człowiek machinalnie rozgląda się i zastanawia, jakie wytwory III RP będą świadectwem naszej epoki. Niby są dwie noblistki w dziedzinie literatury. Powinna nas rozpierać duma. Ale jakoś nie rozpiera. III RP charakteryzuje się przymusem światopoglądowym. W instytucjach kultury rozparło się towarzystwo, które ma za zadanie wychować Polaków. Wychować na Europejczyków – wyzbytych ksenofobii, otwartych na różnorodność, rozkochanych w LGBT+. We wszelkich dziedzinach sztuki promowani są artyści użyteczni do indoktrynacji. Stypendium Ministerstwa Kultury przyznano na musical proaborcyjny.
