Kopnąć europejski stolik. Tęsknota za imperiumKopnąć europejski stolik. Siermiężność tej prowokacji jest zaiste aż zdumiewająca

Putin podjął grę, w której stawka jest doprawdy bardzo wysoka. Albo bowiem faktycznie odbuduje spory kawał dawnego sowieckiego imperium, albo popełni polityczne samobójstwo.
Rozpoczęty o świcie 24 lutego 2022 r. ostrzał Ukrainy przez armię rosyjską zamyka trwającą cztery dekady epokę pełną wiary w polityczną możliwość koegzystencji wolnych narodów Europy i uzbrojonej po zęby rosyjskiej autokracji.
Nadzieję taką dał Europie w latach 90. XX w. Borys Jelcyn, ten sam rosyjski przywódca, który ujawnił dokument z rozkazem Stalina o wymordowaniu polskich jeńców w Katyniu. Doskonale wiedzieliśmy wprawdzie, że ta koegzystencja z Rosją, nieumiejącą nijak odnaleźć się w nowej rzeczywistości europejskiej, jaka nastała po zwycięstwie Jesieni Ludów 1989 r., jest zadaniem politycznie karkołomnym. Rosja bowiem nie chciała i nie umiała się pogodzić ani z faktem przegranej zimnej wojny, ani z rozpadem tworzonego przez trzy wieki swego eurazjatyckiego imperium. I dlatego właśnie nigdy nie potrafiła dostrzec, jak wiele potencjalnych przewag na przyszłość mogło jej dać uwolnienie się od kolonii, zaprowadzenie swobód obywatelskich i wolnego rynku oraz niemal entuzjastyczne na Zachodzie pragnienie robienia z nią ekonomicznych interesów.
