Kolejna wersja demokracji. "Grozi nam tuskatura"
Kolejna wersja demokracji. "Mało kto protestuje, a przecież grozi nam tuskatura z jej niejasnymi konsekwencjami"

Premierowi nie podoba się konstytucyjna struktura władz, jak Trybunał Konstytucyjny, Narodowy Bank Polski, duże firmy państwowe i mnóstwo innych rzeczy, które przez ok. 30 lat budowano na gruzach sowieckiej władzy.
Pisał wieszcz: „O czym że dumać na paryskim bruku, przynosząc z miasta uszy pełne stuku, przekleństw i kłamstwa, niewczesnych zamiarów, za późnych żalów, potępieńczych swarów”. Jeżeli paryski bruk zmienimy na warszawski beton, cała reszta pasuje do naszej nieszczęsnej sytuacji jak ulał. Co jest w jakimś stopniu pocieszające, ponieważ uświadamia nam, że nie jesteśmy jedynym ogłupionym pokoleniem w narodowej sztafecie.
Zarządzona przez premiera przemiana demokracji liberalnej na demokrację walczącą jest tego najlepszym dowodem. Mało kto protestuje, a przecież grozi nam tuskatura z jej niejasnymi konsekwencjami. Premierowi nie podoba się konstytucyjna struktura władz, jak Trybunał Konstytucyjny, Narodowy Bank Polski, duże firmy państwowe i mnóstwo innych rzeczy, które przez ok. 30 lat budowano na gruzach sowieckiej władzy. Początkowo zwała się demokracją ludową, a następnie socjalistyczną. Czym jedna różniła się od drugiej, jakoś mi umknęło, choć żyłem w czasie tamtych burzliwych przemian. Może suki milicjantów zmieniły kolorystykę? Może po kartkach na kiełbasę przeszliśmy na bony cukrowe?
