Kicz pojednania oprawiony w ramkę. "Zrównanie ofiar z katem"Kicz pojednania oprawiony w ramkę. "Znak równości między narodem mordowanym a mordującym"

Pojednanie może nastąpić dopiero po prawdziwym zadośćuczynieniu.
W ubiegłym tygodniu w Parlamencie Europejskim w Strasburgu otwarto wystawę w 60. rocznicę podpisania listu biskupów polskich do biskupów niemieckich. Listu historycznego, ważnego, głęboko zakorzenionego w chrześcijańskiej idei pojednania. Tyle że w Strasburgu stał się on narzędziem w rękach europosłów: niemieckiego i Koalicji Obywatelskiej.
Zgodnie ze starym schematem strona niemiecka wyciągnęła z niego tylko jedno zdanie: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Jedno zdanie, użyte instrumentalnie, cynicznie – jak wytrych do zamykania dyskusji. Jakby miało ono stanowić ostateczny rachunek sumienia. A przecież takie użycie tego cytatu oznacza coś jeszcze gorszego: zrównanie ofiar z katem. Postawienie znaku równości między narodem mordowanym a narodem mordującym. Jakbyśmy wszyscy mieli sobie coś nawzajem wybaczać w imię symetrii.
