„Karaluchy” wracają na ulicę„Karaluchy” wracają na ulicę. "Demonstracje młodzieży obaliły rządy w sąsiednich państwach"

Władze Indii zamknęły centrum stolicy i rozpoczęły aresztowania przywódców protestów przeciwko „reformie wyborczej”. Zdaniem opozycji polega ona na wykreśleniu – jak dotąd – 130 mln nazwisk ze spisu wyborców przez powiązanego z obozem rządowym przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej.
Władze argumentują, że „uporządkowanie” jest niezbędne ze względu na to, że nieaktualizowane od 10 lat listy uprawnionych do głosowania zawierają wiele „martwych dusz”, wyborców niemających prawa do głosowania albo zdublowane nazwiska. Opozycyjna Partia Kongresowa, której liderzy wezwali do protestów, twierdzi jednak, że reforma uderza przede wszystkim w okręgi zdominowane przez przeciwników rządu. Partia BJP, z której wywodzi się rządzący już przez trzecią kadencję premier Modi, opowiada się za hinduistycznym nacjonalizmem, co – zdaniem opozycji – może sugerować, że przy okazji reformy rząd chce się pozbyć muzułmanów z list wyborców.
Dziennikarze „The Wall Street Journal” informują, że policja nie tylko zablokowała centrum stolicy, lecz także przeprowadzała „profilaktyczne” aresztowania, wywożąc zwolenników opozycji do obozów przejściowych położonych wokół New Delhi.
