Jak setki ofiar żydowskiej policji przepisać na konto Polaków
Jak setki ofiar żydowskiej policji przepisać na konto Polaków. "Móc ich przeszukać i obrabować, a potem wydać w ręce Niemców"

Perfidia żydowskich policjantów sięgała daleko: wyciąganym z bunkrów nakazywano milczenie w czasie konwojowania na posterunek, łudząc ich, że chodzi o ukrywanie ich przed Niemcami. Ale to była część prawdy, bo w istocie chodziło o to, żeby móc ich wcześniej skrupulatnie przeszukać i obrabować, a dopiero potem wydać w ręce Niemców na rozstrzelanie . Masowa akcja wyszukiwania żydowskich uciekinierów przez funkcjonariuszy OD pochłonęła w Bochni setki ofiar
„Nowa polska szkoła badań Holokaustu”, powszechnie kojarzona z Barbarą Engelking, Janem Grabowskim i ich współpracownikami, w kolejnych książkach systemowo „przepisuje” na konto Polaków odpowiedzialność za śmierć setek Żydów zamordowanych przez Niemców. To samo robi z setkami ofiar, które zostały wykryte w różnych kryjówkach i wydane w ręce Niemców przez funkcjonariuszy żydowskiej policji.
W 1961 r. ukazała się monumentalna książka Raula Hilberga „Zagłada Żydów europejskich”, która do dziś stanowi jedną z najważniejszych prac na temat Holokaustu. Nie pozostawia ona wątpliwości, iż Żydzi działający w Żydowskiej Policji Porządkowej w różnych krajach okupowanej przez Niemców Europy mieli bezpośredni udział w deportacjach ich pobratymców. To niechlubny przejaw kolaboracji.
