Foka premiera Tuska. "Giertycha śledztwo zostało umorzone"Foka premiera Tuska. "Giertycha śledztwo zostało umorzone". To on stworzył mechanizm okradania akcjonariuszy Polnordu

Wielkopolski Bank Rolniczy, w którym pełnił kierownicze funkcje, pomimo jego wysiłków zbankrutował. A mechanizm był podobny do afery Polnordu, choć w sprawie nie uczestniczył „Foka”. Przelewać miliony na konto mecenasa walczącego o czystość życia publicznego w Polsce.
Foka” to pseudonim Sebastiana J., podejrzanego w aferze Polnordu. Sprowadzanie go do roli ochroniarza Romana Giertycha jest uwłaczające. „Sebuś”, jak czule nazywa go pracodawca, owszem, broni, ale i żywi i w ogóle dba chyba o wszystkie jego potrzeby: zajmuje się dziećmi, samochodami, zakupami czy rachunkami. I, co najważniejsze, to mecenas był zatrudniany przez „Fokę” i jego żonę w firmach zakładanych przez nich, aby prowadzić interesy z Polnordem. Kto więc był czyim pracodawcą?
Prokuratura, która umorzyła Giertychowi śledztwo w tej sprawie uznała, że jej mózgiem był „Foka”. To on stworzył mechanizm okradania akcjonariuszy Polnordu, wyprowadzając z firmy grube dziesiątki milionów. Mecenas był tylko wynajętą papugą, która nie miała zielonego pojęcia, o co w tych przekrętach chodzi. W całej dwunastoosobowej ekipie podejrzanych tylko wobec Giertycha śledztwo zostało umorzone. Wszyscy inni świadomie uczestniczyli w aferze i tylko Giertych nic o niczym nie wiedział. Może nie najlepiej świadczy to o inteligencji mecenasa, ale za to wystawia najlepsze świadectwo jego przyzwoitości. I chociaż naiwność taka dziwić mogłaby w przypadku adwokata o tak długim stażu, który w licznych i poważnych sprawach uczestniczył, ale widocznie krystaliczna uczciwość zaćmiła bystrość jego spojrzenia.
