Floyd – parodia westernuFloyd – parodia westernu. "Hollywood chce teraz namaścić Georga Floyda na bohatera Ameryki"

Kilka miesięcy przed wyborami prezydenckimi w Ameryce śmierć Floyda została użyta jako pretekst do wywołania gwałtownych, brutalnych protestów na tle rasowym i politycznym.
Hollywood, choć bardzo chciał, nie załapał się na socrealizm. Dziś nadrabia zaległości i przymierza się do wyprodukowania parodii westernu. Po wykreowaniu szlachetnych kowbojów, szeryfów i Brudnego Harry’ego nowym bohaterem Hollywoodu będzie pospolity bandyta. Historię George’a Floyda ma przedstawiać film pt. „Tatuś zmienił świat”.
O ile kowboje zmieniali świat na lepszy, o tyle tutaj działo się zupełnie na odwrót. Floyd zginął w wyniku nieszczęśliwego wypadku, ale przede wszystkim wskutek tego, jak żył. Był bowiem niebezpiecznym przestępcą, handlarzem narkotyków i ośmiokrotnie skazywanym recydywistą. W czasie jednego z napadów przyłożył lufę pistoletu do brzucha ciężarnej kobiety, a w chwili śmierci był pod wpływem fentanylu i metamfetaminy. Interweniujący policjant Derek Chauvin z Minneapolis, skazany w konsekwencji na karę 22,5 roku więzienia, musiał więc przeciwstawić się osobie nienaturalnie pobudzonej środkami psychoaktywnymi, dlatego mocno uciskał kolanami szyję i plecy zatrzymanego Floyda.
