Flamenco, corrida, malaga i wszystko jasneFlamenco, corrida, malaga i wszystko jasne. "Nie trzeba chyba więcej słów, by określić to niezwykłe miejsce"

Wszechobecne na ulicach dźwięki gitar i flamenco tworzą niezwykłą atmosferę miejsca. Nawet corrida ma w sobie coś romantycznego.
Słońce powoli zachodzi, ale upalny dzień zdaje się nie mieć końca. Malaga pachnie ziołami, owocami morza i białym winem. Gdzieś na starówce rozbrzmiewają hipnotyzujące dźwięki flamenco. Z ciekawości zaglądamy do starej kamienicy. Staruszka gestem zaprasza do środka.
Malaga, gorąca, pełna barw i aromatów, szykuje się na wieczorną fiestę. Zapełniają się restauracje i bary tapas. Codziennie gdzieś odbywa się wieczór flamenco, a dziś w miejscowej szkole muzycznej przy Museo de Arte Flamenco z niezwykłą kolekcją gitar i strojów. W każdy piątek spotykają się tu mieszkańcy, aby w familijnej atmosferze dać się ponieść magicznym dźwiękom. Bo flamenco to nie tylko muzyka i taniec, lecz także kulturowe i pokoleniowe spoiwo, symbol andaluzyjskiego życia. Słysząc muzykę, ciekawi zaglądamy przez uchyloną bramę. Starsze panie widzą naszą niepewność, więc szerokim gestem zapraszają do środka na koncert. To sąsiedzkie spotkanie, na które przychodzą młodzi i starzy, gdzie przy szklaneczce wina wymienia się informacje, plotki, toczy pogawędki i słucha ludowych pieśni. Jesteśmy jedynymi turystami, ale mieszkańcy witają nas ciepło i dostawiają dwa gościnne krzesła.
